
Stosujecie kiełki, w swojej codziennej diecie? Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to najwyższa pora żeby to zmienić. Kiełków po prostu nie może zabraknąć w codziennym menu, szczególnie w okresie którym dookoła szleje grypa.
Kiełki to bogactwo witamin, soli mineralnych, mikroelementów i wielu innych składników odżywczych. W niektórych częściach świata uznawane nie tylko jako pożywienie, ale również stosowane aby pomóc, w uporaniu się z różnymi chorobami. Nasiona podczas kiełkowania wytwarzają całą gamę minerałów potrzebną organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, gdyż zawierają zarówno białka, węglowodany jak i tłuszcze, a do tego mają bardzo mało kalorii. Możemy więc jeść je bez opamiętania, absolutnie nie martwiąc się, że przybędzie nam tłuszczyku. Stosując kiełki systematycznie możemy ustrzec nasz organizm przed wieloma chorobami, a także możecie być pewni, że uzupełnicie wszystkie niedobory witamin jakie pojawiły się w Waszym organizmie. Będą także idealne dla Waszych maluchów, ponieważ w prosty sposób możecie przemycić im niezbędne witaminy. Jestem jednak świadoma, że dzieci nie koniecznie będą chciały jeść takie „trawiaste coś” dlatego warto się zastanowić jakiego sposobu użyć, aby je do tego zachęcić 🙂

Najbardziej popularne i ogólnodostępne kiełki:
– kiełki lucerny
– kiełki rzodkiewki
– kiełki brokuły
– kiełki ciecierzycy
– kiełki fasoli Mung
– kiełki pora
– kiełki słonecznika
Jak zachęcić dzieci do jedzenia kiełków?
– możecie zabawić się, w kózki, krówki czy inne trawo- żrące zwierzątka, a kiełki mogą być Waszym pokarmem 🙂
– zróbcie kanapeczkę z oczami, buzią i noskiem, a kiełków użyjcie jako włosy,
– jeśli Wasze dzieci lubią jajecznice to idealnie nadadzą się do niej kiełki z fasoli Mung bądź z ciecierzycy (najpierw podsmażyć delikatnie na patelni z masełkiem bądź olejem kokosowym, następnie dodać roztrzepane jajka, szczyptę posolić (najlepiej solą himalajską)).
– zróbcie wspólnie jakąś pyszną sałatkę, w której ukryjecie kiełki jakie chcecie 🙂
– dobrym sposobem będzie też wspólne zasianie. Pozwólcie zrobić to dziecku i codziennie podlewacie oraz obserwujcie jak rosną. Jak dziecko zrobi coś samo to później chętniej zajada.
– przede wszystkim wytłumaczcie co to jest, jak działa na Wasz organizm i dlaczego w ogóle warto je jeść.
Pamiętajcie, żeby nie zniechęcić dzieci zaczynajcie od delikatnych, w smaku kiełków takich jak kiełki lucerny czy brokuły. Nie są one tak ostre i intensywne , w smaku jak np. kiełki pora czy rzodkiewki.
Witaminy i mikroelementy znajdujące się, w kiełkach
Kiełki to taka można by powiedzieć nagroda dla naszych często zmęczonych i zaniedbanych organizmów. Znajduje się, w nich cały szereg witamin i mikroelementów niezbędnych do tego aby cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Są bogate min, w ogromne ilości witaminy C, D,E,K czy witamin z grupy B (niezwykle cenne dla wegetarian). Zawierają także magnez, fosfor, wapń, cynk czy selen. Są źródłem kwasów tłuszczowych Omega- 3 oraz niezbędnego, w diecie błonnika. Działają zbawiennie na skórę, włosy, paznokcie, a także zapobiegają powstawaniu wielu niebezpiecznych dla naszego zdrowia i życia chorób, tj. nowotwory czy miażdżyca.
Hodowla kiełków
Czy zdawaliście sobie sprawę jak łatwe jest hodowanie kiełków, w domu? Nie? przyznam się szczerze, że ja też nie dopóki tej tajemnicy nie zdradził mi mój teść 🙂 Teraz sama hoduję jakie chce i ile chce i codziennie zajadam się nimi na śniadanie, obiad i kolację 😉 Najważniejsze, że dzięki nim czuje się zdrowo najedzona. Oczywiście tylko wtedy jeśli jest to dodatek do równie zdrowego dania, a nie np. pączek posypany kiełkami 😉
Sianie kiełków:
Do siania potrzebne Wam będzie specjalne naczynie zwane „kiełkownicą”, które wygląda np. tak KLIK
Mam, w domu identyczne, jest banalnie proste, a do tego kosztuje naprawdę niewiele.
Naczynie ustawiamy na płaskiej, równej powierzchni. Na każde pięterko równomiernie wysypujemy nasiona. Starajcie się nie nasypać ich za dużo, aby ich wzrost był łatwiejszy i szybszy. Odpływy ustawiamy tak, aby nie były jedne pod drugim. Po nasypaniu ziarenek, nalewamy ok 1,5 szklanki wody na górę (ja używam wody butelkowej bądź przegotowanej). Zwracajcie uwagę czy kanaliki się nie zapchały ponieważ może to doprowadzić do zatrzymania wody i nasza hodowla się zmarnuje. Podlewamy mniej więcej raz dziennie, w takiej ilości aby utrzymać wilgoć. W momencie kiedy woda spłynie do podstawki znajdującej się na samym dole, opróżniamy ją najszybciej jak to możliwe. Naczynie z kiełkami trzymamy najlepiej w miejscu gdzie jest pół cień. Nie wystawiajmy ich na pełne słońce gdyż możemy doprowadzić do zbyt dużej ilości ciepła, co z kolei może być przyczyną powstawania pleśni. Kiełki są gotowe do spożycia po upływie od 3 do 6 dni, w zależności od rodzajów kiełków. Po zebraniu plonów należy je przesypać na sito i opłukać aby pozbyć się nasion, którym nie udało się wykiełkować. Tak wyhodowane kiełki od razu są gotowe do spożycia. Jednak na pewno nie uda się Wam zjeść wszystkich na raz więc pozostałe osuszamy i przetrzymujemy, w lodówce, maksymalnie do tygodnia.
Podsumowując- aby cieszyć się zdrowiem, dobrym samopoczuciem i pięknym wyglądem bierzcie się za hodowanie, a jeśli nie macie na to czasu albo zwyczajnie Wam się nie chce po prostu kupcie je sobie, w sklepie (ja też czasami tak robię) 😉
Życzę Wam zdrowego objadania!
Justyna Regulska
Psycholog, dietetyk