No dobrze, urodziłam, ciąża się skończyła i co dalej z moją „lubą”, dzięki której, co prawda bardzo szybko wróciłam do formy po porodzie, ale jednak wolałabym żeby poszła sobie, w diabły!
Oczywiście widziałam i dalej widzę sporo plusów tej mojej cukrzycy ciążowej i bardzo się cieszę, że udało mi się zrealizować mój plan. Obiecałam sobie, że chociażby nie wiem, co nie dam sobie wpakować insuliny. Łatwo nie było, ale dałam radę, chociaż pączki chodziły za mną całą ciąże, a beza śniła się po nocach, to wytrwałam i nieskromnie przyznam, że jestem z siebie dumna! Wiem też, że cukrzyca pomogła mi, w upilnowaniu siebie abym zdrowo się odżywiała, w tym szczególnym dla kobiety czasie. Mimo wszystkich plusów tej sytuacji, jednak z całym szacunkiem dla cukrzycy, ale już mi wystarczy…. na prawdę odpokutowałam za wszystkie grzechy i mówię jej otwarcie „Idź w cholerę kochana ma”. Co innego trzymać dietę ze świadomością, że owszem to, aż albo tylko pół roku (o cukrzycy dowiedziałam się w 12 tyg),ale się kiedyś skończy, a co innego katować się całe życie i ślinić na widok każdego ciasteczka. Nie myślcie o mnie źle, nie jestem zwolenniczką, ani śmieciowego jedzenia, ani tym bardziej nadużywania białego cukru, ale najnormalniej w świecie jak każdy człowiek, mam czasem ochotę na coś niezdrowego.
A jak się nie odczepi? To, co poradzić? pewnie będę musiała nauczyć się dzielić z nią życie (ciekawe co na to mąż ;)), mam jednak cichą nadzieję, że to był tylko tymczasowy lokator i będę mogła już niedługo na dobre go wymeldować.
Piszę „już niedługo”, ponieważ czekam na zrobienie tej nieszczęsnej krzywej cukrowej, którą powinno wykonać się od 8 do 12 tygodni po porodzie. Póki, co cieszę się jak dziecko mogąc zjeść w końcu coś słodkiego.
W tym tygodniu wybieram się na kontrole do lekarza i za pewne otrzymam skierowanie na badania, które grzecznie wykonam i będę czekać na wyrok. Zastanawiam się tylko, co ja zrobię z moją córą? Bo przecież badania od 8, siedzieć trzeba przynajmniej 2 godziny, a jeśli chodzi o placówki państwowe to myślę, że nawet dłużej- przecież jeszcze kolejka, a jak wszystkie wiemy żadna Pani, w swoim pięknym bereciku nie przepuści młodej, zdrowej dziewczyny, gdyż niezwłocznie musi stawić się w domu na…… no właśnie, na co? Zawsze zachodzę w głowę, po co i na co te Panie zawsze tak się spieszą? No nic, nie ma co się głowić, spieszy się to się spieszy i nawet nie śmiem wnikać jaki jest, w tym cel, bo mogłabym być dotkliwie ukąszona przez kochaną staruszkę 😉 Ehh, najchętniej wzięłabym dziecko ze sobą, ale to nie wskazane także chyba tatuś będzie musiał spóźnić się do pracy.
No dobrze do rzeczy, miałam przecież pisać o tym, co my właściwie możemy teraz pałaszować, aby wyniki krzywej cukrowej wyszły zgodne z rzeczywistością?
Zastanawiałyście się, co możemy jeść, do momentu wykonania badania?
Ja się zastanawiałam i doszłam do takich o to wniosków: musimy jeść po prostu normalnie tak jak bez cukrzycy i najlepiej nie opierając się zbytnio na zasadach zdrowego odżywiania. Gdybyśmy stosowały dietę jak dotychczas, (co do końca nie jest możliwe przy karmieniu piersią) czyli po prostu jadły zdrowo i regularnie , to wynik nie byłby prawidłowy. Odżywiając się zdrowo nasz cukier byłby idealny tak jak, w ciąży i skąd niby miałybyśmy wiedzieć czy ta „cholera” sobie poszła? Absolutnie nie namawiam Was na jedzenie fast foodów czy objadania się cukierasami, co to to nie! Przygotowujcie sobie po prostu normalne, można wręcz rzec babcine dania, mogą to być: kopytka, pierogi, gotując warzywa wcale nie musicie uważać żeby były al. dente, możecie nawet kosztować białe pieczywo chociaż piekielnie nie zdrowe. Przez okres mniej więcej 10 tygodni, możemy pozwolić sobie na więcej. Po wykonaniu krzywej cukrowej, to już zależy od wyników i albo będziemy w dalszym ciągu musiały pilnować cukrów i jeść na godziny, albo będziemy cieszyć się wolnością wyboru. Piszę o wolności wyboru, bo każda z nas zdecyduje sama, jaki tryb życia chce prowadzić. Ja wybieram zdrowie i rezygnuje z chemii oraz innych świństw, które serwuje nam większość producentów. W końcu mamy już małe istotki, które będą brały z nas przykład 😉
Życzę Wam niskich cukrów i świadomych wyborów.