Blog

Wybór przedszkola dla naszego dziecka


Tylko mnie nie pytajcie, kiedy minął czas od momentu urodzenia Nel do momentu, gdy stanęliśmy przed niezwykle trudną decyzją, jaką jest wybór przedszkola dla naszego bąbelka. Mam wrażenie, że to była chwila i ani się nie obejrzałam jak moja 2 letnia córeczka stanęła pod bramą jednego z przedszkoli i łamiącym głosem powiedziała „mamooo, ja już jestem duziom dziewczynką, chce iść do przedszkola”, „Cóż było robić? Matka ani piśnie, wróci do domu i na telefonie zawiśnie”;) I zawisłam- siedziałam, szukałam, pytałam znajomych, czytałam opinie, mailowałam i dzwoniłam. Łatwo nie było, ale w końcu się udało. Odwiedziliśmy z Nel 5 przedszkoli. Jedni powiedzą, że to dużo inni, że mało, a my mówimy, że w sam raz, bo piąte było dla nas strzałem w dziesiątkę. Każdy ma oczywiście swoje wytyczne, od którego uzależnia wybór przedszkola. Ja podpowiem, na czym mi najbardziej zależało i czy udało mi się to znaleźć.
Kwestie, które były dla mnie bardzo ważne to:
1.Godzina, na którą muszę przywieźć dziecko do przedszkola

Niektóre przedszkola mają ustaloną godzinę, na którą maluch ma się stawić w sali- bo dobrze żeby był na śniadaniu, bo zaczynają się zajęcia, bo lepiej integruje się z dziećmi, bo…. Itd. Itp. Ja nie chciałam odwozić swojej córki na godzinę 8. Zależało mi na tym, aby nie musiała zrywać się bladym świtem żeby w konsekwencji i tak w biegu się ubierać, jeść śniadanie i w podskokach brykać do auta. Chciałam żeby moje dziecko się wyspało, żeby mogło wspólnie z nami spokojnie zjeść śniadanie i przy okazji miało jeszcze chwilę na zabawę. Nie jednego malucha już widziałam, który się buntował i od rana miał zły humor, bo każdy go tylko popędzał, a on nie miał nawet chwili żeby zastanowić się, co chciałby zjeść na śniadanie. Wiem, że możecie sobie pomyśleć- „przecież i tak dziecko będzie musiało wstawać do szkoły na 8 albo 7.30 to lepiej żeby od razu się przyzwyczajało”. Ja jednak jestem zdania, że jeśli mamy możliwość, to nie musimy strofować naszych 2 czy 3letnich dzieciaczków- będą miały jeszcze czas żeby dostosować się do systemu, a póki co niech korzystają z dzieciństwa i wolności ile mogą.
2.Jak duże jest przedszkole i ile dzieci jest w grupie?

To niezwykle istotna kwestia, ponieważ to ile dzieci liczy grupa i ile Pań jest do opieki zależy od komfortu psychicznego naszych maluszków. Zależy także od tego na ile Panie są w stanie poświęcić czas każdemu z osobna, a także odpowiedzieć na potrzebę, którą sygnalizuje dziecko. Czasem rekrutuje Panie, które pracowały w żłobkach czy przedszkolach i włos mi się jeży na głowie, ponieważ okazuje się, że niejednokrotnie na jedną Panią przypada dziesięcioro żłobkowych dzieci. To już nie jest placówka, która wspomaga rozwój czy integracje naszych dzieci z rówieśnikami, to szkoła przetrwania zarówno dla tych maluszków jak i dla Pań, które mają je pod swoją opieką. Niestety wbrew temu, co na początku deklarują placówki, takie sytuacje zdarzają się zdecydowanie za często. Nam udało się wybrać bardzo kameralne przedszkole, które mieści się w budynku mieszkalnym, dzięki czemu dzieci czują się jak w domu. Wszyscy się tam znają i są dla siebie życzliwi, co nie oznacza oczywiście, że nie będę czuwać czy przypadkiem za chwilę się to nie zmieni;)
3.Kontakt z właścicielem przedszkola

Odwiedziłam pięć przedszkoli, i tylko w jednej z nich właścicielka miała czas się ze mną spotkać i spokojnie porozmawiać oraz rzetelnie odpowiedzieć na każde moje pytanie. Mimo tego, iż prowadzi kilka innych placówek, rozmawiała ze mną aż 2 godziny i nawet przez chwilę nie poczułam, że się gdzieś spieszy, chociaż jak tylko wyszliśmy wybiegła z przedszkola i pojechała dalej. To bardzo ważne, aby mieć czas dla rodzica pełnego obaw i trosk czy aby na pewno jego dziecko będzie czuło się dobrze w miejscu gdzie nie będzie mamy i taty. W czasie, kiedy razem z właścicielką i jeszcze jedną z Pań z grupy siedziałyśmy na dywanie i swobodnie rozmawialiśmy, moja córka mogła bawić się z innymi dziećmi i nikt nam nie powiedział, że nie możesz wejść do sali, bo będziesz teraz dzieciom przeszkadzać.
4.Rotacja wychowawców grup

Kolejna szalenie ważna sprawa! W niektórych przedszkolach Panie zmieniają się, co 2 miesiące i nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje taki maluch, który dopiero co zdążył przyzwyczaić się do swojej cioci, zaufać jej i poczuć się bezpiecznie, a za moment fundują mu kolejną rewolucje. W przedszkolu, które my wybraliśmy Panie są z dziećmi od początku do końca. Właścicielka bardzo starannie dobiera kadrę i przez ponad 5 lat prowadzenia placówek zdarzyło się jej zwolnić tylko 2 osoby. Przez ten czas, który spędziłam w przedszkolu widziałam porozumienie między Paniami i życzliwość wobec siebie. Nie szukają nowej pracy z jednego prostego powodu- są zadowolone z warunków, jakie zapewnił im pracodawca. Niektóre z nich przyznają, że mogłyby znaleźć prace o wiele bliżej miejsca zamieszkania, ale zdecydowanie wolą dojeżdżać dalej i pracować tam gdzie są szanowane. A pracodawca? To normalna, ludzka osoba, która nie faworyzuje żadnej z Pań i jeśli chwali za wykonaną pracę, to nikogo nie pomija, ponieważ uważa, że to zawsze zasługa całego zespołu. Nie akceptuje tzw. „donosicielek” czy robiących wszystko, tylko po to żeby się przypodobać. Szanuje ludzi i tego samego oczekuje od pozostałych. Dzięki temu dzieciaczki mają zapewnioną opiekę tych samych cioć, znają je, ufają im, a co najważniejsze nie muszą, co rano czuć niepewności, kto dzisiaj będzie z nimi spędzał czas.
5.Adaptacja dzieci

Bardzo zależało mi na tym, aby móc być ze swoim dzieckiem w pierwszych dniach pobytu w przedszkolu, aby miało czas poznać to co nieznane, przyzwyczaić się do swojej cioci i powoli oswoić z tym, że to jest miejsce, do którego przychodzi się pobawić, a mama i tata w tym czasie pracują. W większości przedszkoli nie dali nam takiej możliwości tłumacząc to tym, że innym dzieciom jest przykro, że np. z Nel może być mama, a ze Stasiem mamy nie ma. I ok, ja to rozumiem, ale przeszłam już w swoim życiu adaptacje z moim podopiecznym i spędziłam z nim w przedszkolu 2 miesiące, stopniowo się wycofując. Adaptacja, mimo że długo trwała zakończyła się sukcesem, ponieważ smyk nie przepłakał w przedszkolu ani jednego dnia. Akurat jemu było to bardzo potrzebne, ponieważ wcześniej przeżył traumę, w związku z rozstaniem z mamą i nawet po roku nie chciał słyszeć o przedszkolu. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie moja córka płaczę wniebogłosy i chce do mamy, a Panie mówią mi, że to normalne i że się przyzwyczai, dlatego tak istotne było dla mnie, żebym w tym czasie mogła być obok niej. Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne i jedno potrzebuje więcej czasu, a inne mniej. Najważniejsze żeby ten czas mu dać i żeby nikt nam nie powiedział- „tydzień minął, dzisiaj musi radzić sobie bez mamy”. Co do tego, że innym dzieciom jest przykro, to zgadzam się, może być przykro, kiedy 1 września, dziesięcioro maluchów zostaje przyprowadzonych do przedszkola i z jednym jest rodzic, a z innym nie, to jest jak najbardziej zrozumiałe i na coś takiego nigdy bym się nie zgodziła. Natomiast jeśli adaptacja przechodzi stopniowo i kolejne dziecko dołącza do grupy, kiedy pozostałe są już zaadoptowane, a w przedszkolu czują się jak ryba w wodzie, to jestem pewna, że żadne z nich nawet nie zwróci uwagi na naszą skromną osobę;)
6.Jaki miesiąc na rozpoczęcie?

I tutaj ciąg dalszy podpunktu 5. Zazwyczaj dzieci przygodę z przedszkolem rozpoczynają od września. Mi natomiast zależało, aby zacząć od maja, czerwca bądź lipca. W każdym razie chciałam żeby to były ciepłe miesiące. Po pierwsze dlatego, że dziecko nie wpadnie od razu w kłęby wirusów, które zazwyczaj pojawiają się jesienią- po drugie zawsze będą dzieci, które za rodzicem będą tęsknić i płakać, a jeśli nasze dziecko w tym samym czasie rozpocznie adaptacje, to nie ma siły, że także nie płakało za domem. Jeśli przyjdzie do przedszkola 2 czy 3 miesiące wcześniej będzie już przyzwyczajone i może nawet zatroszczy się o koleżankę czy kolegę, który płaczę za mamą- a po trzecie w ciepłych miesiącach dzieci dużo czasu spędzają na dworze, dzięki czemu także łatwej im się oswoić z nowym miejscem i rano chętniej do wstają do przedszkola.
7.Kuchnia czy catering?

Muszę przyznać, że zawsze oponowałam za kuchnią, bo przygotowane na miejscu, na świeżo, bo zawsze więcej i nigdy nie zabraknie dla niektórych głodomorków. Jeśli natomiast właściciel przedszkola zwraca szczególną uwagę przy wyborze osoby, która przygotowuje catering i pilnuje zarówno menu jak i wielkości oraz jakości porcji, to naprawdę nie macie się o co martwić. Zawsze możecie pewnego dnia przyjechać w porze obiadu i skontrolować, co wasz maluch ma na talerzu;)
8.Zajęcia dodatkowe

I tutaj także to bardzo indywidualna kwestia, ponieważ każdemu z nas zależy na czymś innym. Dla mnie nie było ważne, żeby moje dziecko było zasypywane od rana zajęciami dodatkowymi i nie miało chwili na swobodną zabawę. Wystarczy jak 2 czy 3 razy w tygodniu będzie miała zajęcia z angielskiego, rytmiki czy plastyki. Chciałabym żeby brała udział w tych zajęciach, które rzeczywiście się jej podobają i które lubi, a nie w tych, które ja uważam, że będą dla niej dobre. Zależy mi przede wszystkim na szczęściu mojego dziecka i na tym, aby mogła swój wolny czas spędzać tak jak chce, a nie tak jak życzy sobie tego jej mama czy Pani w przedszkolu. Niektóre dzieci mają zwyczajnie za dużo bodźców w ciągu dnia i kiedy wracają do domu marzą tylko o tym żeby spokojnie usiąść i np. porysować. Kiedy twoje dziecko w sobotę mówi Ci „mamo proszę, tylko nigdzie dzisiaj nie jedźmy, zostańmy w domu i poczytajmy książkę”, to sygnał, że jest zwyczajnie przemęczone. Nasze dzieci powinny tryskać radością, powinny chcieć i mieć siłę spędzać czas także ze swoimi rodzicami, razem z nimi jeździć na wycieczki i poznawać świat. Są również i takie dzieci, które potrzebują zapełnienia czasu i co raz to nowych zabaw, dlatego tak ważne jest, aby znać swoje dziecko i zajęcia dopasowywać indywidualnie do jego potrzeb. Pamiętajcie, że to my jesteśmy najważniejszymi osobami w ich życiu i od nas zależy, jakie wspomnienia z dzieciństwa wyniosą nasze dzieci. Mi zależy, aby moja córka miała wspomnienia gdzie mama i tata są obok, gdzie mają czas iść na wspólny spacer, mają czas zachwycić się mrówką i mają czas opowiedzieć o otaczającym świecie.

O wyborze przedszkola można by pisać i pisać, a i tak zawsze znajdzie się coś, co nie do końca nas satysfakcjonuje. Żeby znaleźć przedszkole idealne, pewnie trzeba by było je sobie otworzyć, ale można znaleźć takie, które chociaż będzie zbliżone do naszych wyobrażeń.
Mam nadzieje, że w tym, które wybrałam moje dziecko będzie czuło się szczęśliwe i będzie traktowało je jak wspaniałą zabawę, a nie jak przykry obowiązek, czego i Wam życzę Kochani:)

wróć do artykułów