Wybór przedszkola dla naszego dziecka


Tylko mnie nie pytajcie, kiedy minął czas od momentu urodzenia Nel do momentu, gdy stanęliśmy przed niezwykle trudną decyzją, jaką jest wybór przedszkola dla naszego bąbelka. Mam wrażenie, że to była chwila i ani się nie obejrzałam jak moja 2 letnia córeczka stanęła pod bramą jednego z przedszkoli i łamiącym głosem powiedziała „mamooo, ja już jestem duziom dziewczynką, chce iść do przedszkola”, „Cóż było robić? Matka ani piśnie, wróci do domu i na telefonie zawiśnie”;) I zawisłam- siedziałam, szukałam, pytałam znajomych, czytałam opinie, mailowałam i dzwoniłam. Łatwo nie było, ale w końcu się udało. Odwiedziliśmy z Nel 5 przedszkoli. Jedni powiedzą, że to dużo inni, że mało, a my mówimy, że w sam raz, bo piąte było dla nas strzałem w dziesiątkę. Każdy ma oczywiście swoje wytyczne, od którego uzależnia wybór przedszkola. Ja podpowiem, na czym mi najbardziej zależało i czy udało mi się to znaleźć.
Kwestie, które były dla mnie bardzo ważne to:
1.Godzina, na którą muszę przywieźć dziecko do przedszkola

Niektóre przedszkola mają ustaloną godzinę, na którą maluch ma się stawić w sali- bo dobrze żeby był na śniadaniu, bo zaczynają się zajęcia, bo lepiej integruje się z dziećmi, bo…. Itd. Itp. Ja nie chciałam odwozić swojej córki na godzinę 8. Zależało mi na tym, aby nie musiała zrywać się bladym świtem żeby w konsekwencji i tak w biegu się ubierać, jeść śniadanie i w podskokach brykać do auta. Chciałam żeby moje dziecko się wyspało, żeby mogło wspólnie z nami spokojnie zjeść śniadanie i przy okazji miało jeszcze chwilę na zabawę. Nie jednego malucha już widziałam, który się buntował i od rana miał zły humor, bo każdy go tylko popędzał, a on nie miał nawet chwili żeby zastanowić się, co chciałby zjeść na śniadanie. Wiem, że możecie sobie pomyśleć- „przecież i tak dziecko będzie musiało wstawać do szkoły na 8 albo 7.30 to lepiej żeby od razu się przyzwyczajało”. Ja jednak jestem zdania, że jeśli mamy możliwość, to nie musimy strofować naszych 2 czy 3letnich dzieciaczków- będą miały jeszcze czas żeby dostosować się do systemu, a póki co niech korzystają z dzieciństwa i wolności ile mogą.
2.Jak duże jest przedszkole i ile dzieci jest w grupie?

To niezwykle istotna kwestia, ponieważ to ile dzieci liczy grupa i ile Pań jest do opieki zależy od komfortu psychicznego naszych maluszków. Zależy także od tego na ile Panie są w stanie poświęcić czas każdemu z osobna, a także odpowiedzieć na potrzebę, którą sygnalizuje dziecko. Czasem rekrutuje Panie, które pracowały w żłobkach czy przedszkolach i włos mi się jeży na głowie, ponieważ okazuje się, że niejednokrotnie na jedną Panią przypada dziesięcioro żłobkowych dzieci. To już nie jest placówka, która wspomaga rozwój czy integracje naszych dzieci z rówieśnikami, to szkoła przetrwania zarówno dla tych maluszków jak i dla Pań, które mają je pod swoją opieką. Niestety wbrew temu, co na początku deklarują placówki, takie sytuacje zdarzają się zdecydowanie za często. Nam udało się wybrać bardzo kameralne przedszkole, które mieści się w budynku mieszkalnym, dzięki czemu dzieci czują się jak w domu. Wszyscy się tam znają i są dla siebie życzliwi, co nie oznacza oczywiście, że nie będę czuwać czy przypadkiem za chwilę się to nie zmieni;)
3.Kontakt z właścicielem przedszkola

Odwiedziłam pięć przedszkoli, i tylko w jednej z nich właścicielka miała czas się ze mną spotkać i spokojnie porozmawiać oraz rzetelnie odpowiedzieć na każde moje pytanie. Mimo tego, iż prowadzi kilka innych placówek, rozmawiała ze mną aż 2 godziny i nawet przez chwilę nie poczułam, że się gdzieś spieszy, chociaż jak tylko wyszliśmy wybiegła z przedszkola i pojechała dalej. To bardzo ważne, aby mieć czas dla rodzica pełnego obaw i trosk czy aby na pewno jego dziecko będzie czuło się dobrze w miejscu gdzie nie będzie mamy i taty. W czasie, kiedy razem z właścicielką i jeszcze jedną z Pań z grupy siedziałyśmy na dywanie i swobodnie rozmawialiśmy, moja córka mogła bawić się z innymi dziećmi i nikt nam nie powiedział, że nie możesz wejść do sali, bo będziesz teraz dzieciom przeszkadzać.
4.Rotacja wychowawców grup

Kolejna szalenie ważna sprawa! W niektórych przedszkolach Panie zmieniają się, co 2 miesiące i nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje taki maluch, który dopiero co zdążył przyzwyczaić się do swojej cioci, zaufać jej i poczuć się bezpiecznie, a za moment fundują mu kolejną rewolucje. W przedszkolu, które my wybraliśmy Panie są z dziećmi od początku do końca. Właścicielka bardzo starannie dobiera kadrę i przez ponad 5 lat prowadzenia placówek zdarzyło się jej zwolnić tylko 2 osoby. Przez ten czas, który spędziłam w przedszkolu widziałam porozumienie między Paniami i życzliwość wobec siebie. Nie szukają nowej pracy z jednego prostego powodu- są zadowolone z warunków, jakie zapewnił im pracodawca. Niektóre z nich przyznają, że mogłyby znaleźć prace o wiele bliżej miejsca zamieszkania, ale zdecydowanie wolą dojeżdżać dalej i pracować tam gdzie są szanowane. A pracodawca? To normalna, ludzka osoba, która nie faworyzuje żadnej z Pań i jeśli chwali za wykonaną pracę, to nikogo nie pomija, ponieważ uważa, że to zawsze zasługa całego zespołu. Nie akceptuje tzw. „donosicielek” czy robiących wszystko, tylko po to żeby się przypodobać. Szanuje ludzi i tego samego oczekuje od pozostałych. Dzięki temu dzieciaczki mają zapewnioną opiekę tych samych cioć, znają je, ufają im, a co najważniejsze nie muszą, co rano czuć niepewności, kto dzisiaj będzie z nimi spędzał czas.
5.Adaptacja dzieci

Bardzo zależało mi na tym, aby móc być ze swoim dzieckiem w pierwszych dniach pobytu w przedszkolu, aby miało czas poznać to co nieznane, przyzwyczaić się do swojej cioci i powoli oswoić z tym, że to jest miejsce, do którego przychodzi się pobawić, a mama i tata w tym czasie pracują. W większości przedszkoli nie dali nam takiej możliwości tłumacząc to tym, że innym dzieciom jest przykro, że np. z Nel może być mama, a ze Stasiem mamy nie ma. I ok, ja to rozumiem, ale przeszłam już w swoim życiu adaptacje z moim podopiecznym i spędziłam z nim w przedszkolu 2 miesiące, stopniowo się wycofując. Adaptacja, mimo że długo trwała zakończyła się sukcesem, ponieważ smyk nie przepłakał w przedszkolu ani jednego dnia. Akurat jemu było to bardzo potrzebne, ponieważ wcześniej przeżył traumę, w związku z rozstaniem z mamą i nawet po roku nie chciał słyszeć o przedszkolu. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie moja córka płaczę wniebogłosy i chce do mamy, a Panie mówią mi, że to normalne i że się przyzwyczai, dlatego tak istotne było dla mnie, żebym w tym czasie mogła być obok niej. Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne i jedno potrzebuje więcej czasu, a inne mniej. Najważniejsze żeby ten czas mu dać i żeby nikt nam nie powiedział- „tydzień minął, dzisiaj musi radzić sobie bez mamy”. Co do tego, że innym dzieciom jest przykro, to zgadzam się, może być przykro, kiedy 1 września, dziesięcioro maluchów zostaje przyprowadzonych do przedszkola i z jednym jest rodzic, a z innym nie, to jest jak najbardziej zrozumiałe i na coś takiego nigdy bym się nie zgodziła. Natomiast jeśli adaptacja przechodzi stopniowo i kolejne dziecko dołącza do grupy, kiedy pozostałe są już zaadoptowane, a w przedszkolu czują się jak ryba w wodzie, to jestem pewna, że żadne z nich nawet nie zwróci uwagi na naszą skromną osobę;)
6.Jaki miesiąc na rozpoczęcie?

I tutaj ciąg dalszy podpunktu 5. Zazwyczaj dzieci przygodę z przedszkolem rozpoczynają od września. Mi natomiast zależało, aby zacząć od maja, czerwca bądź lipca. W każdym razie chciałam żeby to były ciepłe miesiące. Po pierwsze dlatego, że dziecko nie wpadnie od razu w kłęby wirusów, które zazwyczaj pojawiają się jesienią- po drugie zawsze będą dzieci, które za rodzicem będą tęsknić i płakać, a jeśli nasze dziecko w tym samym czasie rozpocznie adaptacje, to nie ma siły, że także nie płakało za domem. Jeśli przyjdzie do przedszkola 2 czy 3 miesiące wcześniej będzie już przyzwyczajone i może nawet zatroszczy się o koleżankę czy kolegę, który płaczę za mamą- a po trzecie w ciepłych miesiącach dzieci dużo czasu spędzają na dworze, dzięki czemu także łatwej im się oswoić z nowym miejscem i rano chętniej do wstają do przedszkola.
7.Kuchnia czy catering?

Muszę przyznać, że zawsze oponowałam za kuchnią, bo przygotowane na miejscu, na świeżo, bo zawsze więcej i nigdy nie zabraknie dla niektórych głodomorków. Jeśli natomiast właściciel przedszkola zwraca szczególną uwagę przy wyborze osoby, która przygotowuje catering i pilnuje zarówno menu jak i wielkości oraz jakości porcji, to naprawdę nie macie się o co martwić. Zawsze możecie pewnego dnia przyjechać w porze obiadu i skontrolować, co wasz maluch ma na talerzu;)
8.Zajęcia dodatkowe

I tutaj także to bardzo indywidualna kwestia, ponieważ każdemu z nas zależy na czymś innym. Dla mnie nie było ważne, żeby moje dziecko było zasypywane od rana zajęciami dodatkowymi i nie miało chwili na swobodną zabawę. Wystarczy jak 2 czy 3 razy w tygodniu będzie miała zajęcia z angielskiego, rytmiki czy plastyki. Chciałabym żeby brała udział w tych zajęciach, które rzeczywiście się jej podobają i które lubi, a nie w tych, które ja uważam, że będą dla niej dobre. Zależy mi przede wszystkim na szczęściu mojego dziecka i na tym, aby mogła swój wolny czas spędzać tak jak chce, a nie tak jak życzy sobie tego jej mama czy Pani w przedszkolu. Niektóre dzieci mają zwyczajnie za dużo bodźców w ciągu dnia i kiedy wracają do domu marzą tylko o tym żeby spokojnie usiąść i np. porysować. Kiedy twoje dziecko w sobotę mówi Ci „mamo proszę, tylko nigdzie dzisiaj nie jedźmy, zostańmy w domu i poczytajmy książkę”, to sygnał, że jest zwyczajnie przemęczone. Nasze dzieci powinny tryskać radością, powinny chcieć i mieć siłę spędzać czas także ze swoimi rodzicami, razem z nimi jeździć na wycieczki i poznawać świat. Są również i takie dzieci, które potrzebują zapełnienia czasu i co raz to nowych zabaw, dlatego tak ważne jest, aby znać swoje dziecko i zajęcia dopasowywać indywidualnie do jego potrzeb. Pamiętajcie, że to my jesteśmy najważniejszymi osobami w ich życiu i od nas zależy, jakie wspomnienia z dzieciństwa wyniosą nasze dzieci. Mi zależy, aby moja córka miała wspomnienia gdzie mama i tata są obok, gdzie mają czas iść na wspólny spacer, mają czas zachwycić się mrówką i mają czas opowiedzieć o otaczającym świecie.

O wyborze przedszkola można by pisać i pisać, a i tak zawsze znajdzie się coś, co nie do końca nas satysfakcjonuje. Żeby znaleźć przedszkole idealne, pewnie trzeba by było je sobie otworzyć, ale można znaleźć takie, które chociaż będzie zbliżone do naszych wyobrażeń.
Mam nadzieje, że w tym, które wybrałam moje dziecko będzie czuło się szczęśliwe i będzie traktowało je jak wspaniałą zabawę, a nie jak przykry obowiązek, czego i Wam życzę Kochani:)

Dziecko Cię nie słucha?Jesteś szczęściarzem!


Dziecko Cię nie słucha

Dziecko Cię nie słucha? Krzyczy, bije i rzuca się na podłogę, a przy niani jest aniołkiem? Coś Ci powiem- nie musisz się martwić, to oznacza, że jesteś wielkim Szczęściarzem!

Ehh, uwierzcie mi, że będąc jeszcze nianią wielokrotnie spotykałam się z sytuacją, kiedy to czasem zrezygnowany już rodzic pytał mnie „jak ty to robisz?”, „czemu przy tobie jest spokojny i słucha, co do niego mówisz, a jak tylko wchodzę do domu, zmienia się o 180 stopni”? Albo coś w stylu „obetnij jej proszę paznokcie, bo mi nie pozwala”.

Kochani, to zupełnie naturalne i pisze to zarówno z perspektywy niani jak i mamy. To, że dziecko przy  rodzicu jest bardziej kapryśne niż przy niani nie jest na prawdę niczym niezwykłym.

Wynika to z faktu, iż maluch przy mamie czy tacie czuje się najbardziej bezpieczny i nareszcie może być w pełni sobą, a co za tym idzie pokazać swoje prawdziwe oblicze;) Nie oznacza, to oczywiście, że w obecności niani czuje się źle, a słucha jej tylko, dlatego, że się boi. Wręcz przeciwnie- nianie także darzy zaufaniem i często nawet miłością, ponieważ zdarza się, że jest to zaraz po rodzicach kolejna osoba, która spędza z nim bardzo dużo czasu. Bardziej wynika, to z relacji, które łączną nas i nasze dziecko, a także z silnego przywiązania emocjonalnego.

Dziecko zachowuje się dokładanie tak samo jak my. Wyobraźmy sobie, że mamy w pracy okropny dzień, szef o wszystko ma pretensje, klient właśnie zerwał kontrakt, a w drodze powrotnej do domu mieliśmy stłuczkę i to z naszej winy, a Ty cały dzień musiałeś robić dobrą minę do złej gry. Komu oberwie się na koniec dnia? Szefowi? Klientowi? A może sami sobie nawciskamy?

Niestety na pierwszej linii po powrocie do domu zazwyczaj staje staję mąż czy żona, w drugiej dzieci, ale wiadomo na dzieci nie wypada, nie powinno się itd., dlatego za wszelkie zło tego świat winny jest współmałżonek i ja mu dopiero pokaże jaka/i jestem wściekła/y.

A dlaczego on/ona jest tym szczęśliwcem? A no właśnie, dlatego, że dopiero przed nim mogę być sobą, nie muszę nikogo udawać, nie muszę się podporządkowywać, ona wie, jaką jest moje prawdziwe „Ja”, a i tak dalej to znosi i na pewno mi wybaczy (pytanie, tylko jak długo) Gdybyśmy zachowali się tak przy swoim pracodawcy, najprawdopodobniej zostalibyśmy wyrzuceni z pracy.

Podobnie jest z naszymi przyjaciółmi, bo niby ufamy im bezgranicznie, czujemy się przy nich swobodnie i możemy powiedzieć im o wszystkim, ale czy wybuchalibyśmy złością i krzyczeli na nich, tylko, dlatego że przez cały dzień musieliśmy tłumić swoje emocje? Czy zrobimy to w taki sposób, w który zakomunikowalibyśmy, to naszym współmałżonką? Nie sądzę.

To samo jest w relacji niania-dziecko i rodzic-dziecko.

Dziecko natomiast jest w jeszcze korzystniejszej sytuacji, bo czuje, że rodzic kocha go bezwarunkowo i jest w stanie znieść naprawdę wiele. Przecież nie wyrzuci go z domu czy nie odda na wychowanie sąsiadom.

Dlatego Kochani, to, że nasz słodki maluszek pokazuje czasem rogi jest tylko i wyłącznie oznaką, że kocha nas całym swoim serduszkiem i to my jesteśmy tymi najważniejszymi osobami w jego życiu. Zatem cieszmy się zamiast martwić- spróbujmy spojrzeć na to z innej strony i kiedy będzie miał zły dzień, czas, moment, po prostu przy nim bądźmy. Zamiast złościć się czy odsyłać do swojego pokoju, zapewnijmy je, że jesteśmy, że zawsze może do nas przyjść i schować się w naszych bezpiecznych ramionach.

 

Spokojne zakupy z dzieckiem


Uważasz, że spokojne zakupy z dzieckiem nie są możliwe? Może i do najprostszych czynności nie należą, ale czy ktoś obiecywał, że będzie łatwo;)

UPS, lodówka znowu pusta, mąż w pracy, a Ty sama z dzieckiem? To na co czekasz? Ubieraj swojego rozkosznego malucha, pakuj do auta i w drogę.
Ale ale, zanim znajdziesz się między sklepowymi pułkami z małym zakupoholikiem nie zapomnij o kilku sprawach:
1. Po pierwsze ustal z dzieckiem przed wyjazdem listę zakupów. W zależności od wieku możesz ją napisać bądź narysować żeby dziecko wiedziało konkretnie, czego potrzebujecie i po co jedziecie. W czasie drogi możecie ją oczywiście powtarzać, a nawet wymyślić o niej piosenkę.
2. Po drugie uprzedź dziecko, że jedziecie tylko po te produkty, które są na liście i nawet, jeśli w sklepie przypomni Wam się coś jeszcze, to choćby waliło się i paliło musicie sobie odpuścić, wszak nie ma tego na Waszej liście.
Gdybyście kupili produkt z poza listy, dziecko dostałoby prosty komunikat: jeśli mama może kupić jeszcze np. syrop klonowy, to dlaczego miałaby nie kupić nowego autka?
3. Po trzecie poproś dziecko o pomoc w szukaniu tych produktów na półkach, wkładaniu do koszyka, a następnie wykreślaniu z listy. W przypadku narysowania produktów na małych kartkach, dziecko może je przedzierać i przy okazji mieć z tego świetną zabawę. Maluch uwielbia czuć się potrzebny, a skoro poprosiliście go o tak ważną czynność jak robienie zakupów, to na pewno poczuje misję pomocy mamie, a przy okazji będzie miało zajętą główkę.
4 .Po czwarte uszanuj potrzeby dziecka, kiedy prosi Cie o daną rzecz, mówiąc np.” rozumiem kochanie, że chciałbyś mieć ten samochód, ale nie możemy Ci go dzisiaj kupić, bo nie mamy go na liście, ale obiecuję, że będę o tym pamiętać”. Co prawda dziecko nie dostanie tego czego chce, ale będzie wiedziało, że Jego potrzeby są dla Was ważne i będzie czuło się zauważone, a także wysłuchane.
5. Po piąte i najważniejsze pamiętaj, że musisz być konsekwentny/a. Maluch nie może dostawać sprzecznych komunikatów, że raz mama ulegnie i kupi, czego się domaga żeby mieć święty spokój, a innym razem będzie uparcie trzymać się swojego. Takie zachowanie zapewnia nam ogromną awanturę, rozchwiane emocjonalnie dziecko, rzewne łzy i nasze stargane nerwy.
Oczywiście te sposoby nie spowodują, że od razu odniesiemy sukces, ale na pewno małymi kroczkami będą nas do niego zbliżać, a to najważniejsze.
Wiem też, że utworzenie takiej listy zakupów wymaga czasu, ale dla dziecka ten czas jest piekielnie ważny. Dajcie mu go! A jeśli wiecie, że nie zdążycie tego zrobić, że nie macie dzisiaj siły, cierpliwości bądź po prostu ochoty, odpuśćcie… Nie narażajcie dziecka i siebie na taki stres. Mężowi nic się nie stanie jak raz na jakiś czas zamówi gotowe jedzenia(a może się nawet ucieszy;))a Wy pojedźcie na zakupy same, kiedy tata będzie w domu albo po prostu zamówcie je przez Internet.

Pamiętajcie! Spokój, cierpliwość, brak pośpiechu i rozmowa, to klucz do wspaniałych relacji z naszymi skarbami, opartych na miłości, szacunku i zrozumieniu.

Spokojne zakupy z dzieckiem

Droga Nianiu współpraca z Agencją od kuchni


agencja niań

Często odbieram telefony i kiedy się przedstawiam oraz informuje skąd dzwonie, naglę słyszę piiiip w słuchawce, albo „przepraszam, nie wiedziałam, że dzwonię do agencji, nie jestem zainteresowana”. Bądź co gorsza, umawiacie się ze mną, ja rezerwuje swój czas, a Wy w dniu spotkania odwołujecie rozmowę bądź po prostu nie przychodzicie.

Rozumiem, że możecie czuć pewną obawę szczególnie, jeśli nigdy wcześniej nie szukaliście pracy przez agencje, ale my jesteśmy po to, aby odpowiedzieć na wszystkie nurtujące Was pytania i rozwiać Wasze obawy.

Najczęściej pytacie:

  1. O czym będziemy rozmawiać na spotkaniu?

– Podczas naszej rozmowy tworzymy profil, w którym zawarte są informacje na Wasz temat tj. w jakiej dzielnicy szukacie pracy, jakie macie doświadczenie, jakie jest Wasze wykształcenie itp. Wysyłany on jest tylko i wyłącznie do rodziny, którą jesteście zainteresowane. Rodzice się z nim zapoznają i decydują o spotkaniu.

Kiedy rekrutacja na daną ofertę jest zakończona, ale nie skutkuje ona rozpoczęciem współpracy z rodziną, Wasz profil może pozostać w naszej agencji. Macie wtedy możliwość zgłaszać się także na inne oferty, ale na Waszą prośbę może on również zostać usunięty.

  1. Co musimy zabrać ze sobą na spotkanie?

Zawsze się śmieje, że wszystko to, czym możecie się nam pochwalić- czyli dyplom ukończenia studiów (jeśli posiadacie), certyfikaty ukończenia kursów dotyczących sprawowania opieki nad dziećmi, swoje CV (jeśli posiadacie) referencje pisemne bądź numery telefonów do Waszych pracodawców i oczywiście dokument ze zdjęciem abyśmy mogły potwierdzić Waszą tożsamość.

  1. Czy musimy mieć wyższe wykształcenie kierunkowe?

Nie, nie musicie mieć ani wyższego wykształcenia, ani kierunkowego. Jedyne co musicie mieć to serce do dzieci, chęci do pracy, doświadczenie w pracy z małym człowiekiem i energie do codziennych harców;)

  1. A ja nie znam języków i nie mam prawa jazdy, to chyba problem?

Drogie Panie, to nie jest żaden problem. Wszystko zależy od oczekiwań rodziców i ich aktualnych potrzeb. Większość z nich naprawdę oczekuje, tylko Waszego zaangażowania, troski o dziecko i tego, aby maluch aktywnie oraz efektywnie spędzał czas, a nie siedział całe dnie przed telewizorem czy z nosem w telefonie.

Jeśli jest potrzeba znajomości języka obcego czy posiadania prawa jazdy zawsze uwzględniamy, to w naszej ofercie i wtedy już wiecie czy jest sens się na nią zgłaszać.

  1. Czy nie jestem za „stara” albo za „młoda”?

To indywidualna kwestia rodziny, która poszukuje niani. Rodzice zawsze podają preferowany wiek kandydatki, który także zamieszczamy w swoich ofertach. Czasem jest tak, że zupełnie nie mają oporów przed młodymi dziewczynami w wieku np. 20 lat, ponieważ mieli dobre doświadczenia, a czasem jest tak, że wolą zacząć od 30 lat i 70 letnia Pani także nie będzie dla nich problemem.

  1. Czy podpisujemy z agencją umowę?

Z naszą agencją nie. My jesteśmy tylko pośrednikiem w znalezieniu pracy i oprócz zgody na przedstawienie Waszego wizerunku potencjalnym pracodawcą (RODO) nie podpisujecie nic więcej.

Oczywiście są agencje zatrudniające, gdzie podpisanie umowy jest niezbędne i wtedy zachęcamy tak jak w przypadku każdej umowy o dokładne zapoznanie się z nią przed podjęciem ostatecznej decyzji.

  1. Czy w momencie podjęcia współpracy z rodziną za pośrednictwem agencji, płacimy jakąś prowizje?

Nie, nawet jeśli znajdziecie prace za naszym pośrednictwem nie ponosicie żadnych kosztów, ani tych jawnych ani tych ukrytych;) Spotkanie z nami kosztuje tyle co poświęcony czas na rozmowę i poznanie siebie nawzajem- nic więcej i nic mniej!

– Pamiętajcie! My do niczego nie zmuszamy. To Wy idąc na spotkanie z rodziną musicie się w niej dobrze czuć i wiedzieć, że to jest właśnie ta rodzinka, z którą chcecie się spotykać codziennie przez kolejne miesiące czy nawet lata.

Jeśli czujecie, że ta współpraca nie będzie przyjemna, a Wasze podejście do dzieci i do życia diametralnie różni się od podejścia rodziców nie ma sensu, aby robić to na siłę. Prędzej czy później i tak znajdziecie dom, w którym czekają właśnie na Was.

Także same widzicie, że bać się nie ma czego.  Jedyne czym ryzykujecie, to zwiększeniem sobie szansy na znalezienie naprawdę fajnej pracy, a to ryzyko chyba warto podjąć 😉

Oczekujemy jedynie zaangażowania, poważnego podejścia do pracy i miłości, mnóstwa miłości, zrozumienia oraz szacunku do tych małych istotek, które Wam ufają.

 

 

Pstrąg z warzywami


pstrąg z warzywami

To, że ryby należy jeść jak najczęściej wie chyba nawet dziecko, dlatego jeśli tylko możemy korzystajmy z tego co mają nam one do zaoferowania, a okazuje się że mają bardzo wiele 😉 Ten mały niepozorny pstrąg skrywa, w sobie wiele wartości odżywczych, witamin i minerałów niezbędnych do prawidłowego rozwoju człowieka. Jest bogaty między innymi, w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach, a więc wit. A,D i E oraz ogromną ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Pstrąg, to Polska ryba i możemy go kupić niemalże, w każdym większym sklepie- nie tylko rybnym. Jeśli ktoś ma trochę więcej czasu oraz lubi wędkowanie zachęcamy do wyjazdu na Mazury czy Pomorze, gdzie będzie mógł osobiście upolować sobie całą skarbnice zdrowia 🙂

czytaj więcej

Obalanie mitu :)


Mały relaksik

Obalanie mitu, to zawsze śmieszna sprawa, która czasem, w osobach głęboko w niego wierzących wywołuje bardzo dużo emocji 😉 Oczywiście mowa tu głównie o wcześniejszych pokoleniach, bo mam nadzieje, że nasze jest już bardziej racjonalne 🙂 czytaj więcej

Poród :)


Poród przy pierwszym dziecku trawa przez wiele godzin? a młoda mama ma mnóstwo czasu od pierwszego skurczu, aby dojechać do szpitala zanim dziecko pojawi się na świecie? Nic bardziej mylnego i nie mam pojęcia kto tak powiedział, ale ja stanowczo dementuje te plotki 😉 Od początku mówiłam, że szybko urodzę, ale nikt mi nie chciał wierzyć, a tu proszę- niespodzianka! Zaledwie 4 godziny i po bólu 😉 czytaj więcej